
Po dwóch, ciężkich dla nas wszystkich tygodniach zakończył się 16. Konkurs Szopenowski. Ileż można?! Podobno wszystko może być trucizną- to zależy tylko od ilości. Jeśli uznać te słowa za prawdziwe to Fryderykiem można już zwracać. Z nosa cieknie mi „Etiuda Rewolucyjna”, kicham „Walcem minutowym” a „Grand Valse Brilliante”… nie, ten akurat mi się miło kojarzy.
Zresztą czego można było się spodziewać po sezonie na grypę w Roku Chopinowskim. Polacy bardzo przejęli się swoim wirtuozem. Kupić można porcelanowe nosy Chopina i grające maskotki, spotkać ławki w kształcie fortepianu czy przejścia dla pieszych w formie klawiatury. Drżę na myśl, że 2011 może stać się rokiem Miłosza. Co nas czeka? Kapiący z nieba atrament? Doklejane brwi pana Czesława? Strach się bać.
właśnie za to Cię uwielbiam panie Kryżba !
OdpowiedzUsuń na zawsze