sobota, 8 maja 2010

Jak się bawi na festynie


Na wsi, jak to na wsi. Dużo się nie dzieje. Ktoś się pobije, ktoś napije, ktoś poplotkuje i to wszystko. Ale od czasu do czasu, zazwyczaj dwa razy w roku, jest wielkie wydarzenie. Urządza się festyn. Zaprasza się budki z piwem, nieśmiertelne stragany z łańcuszkami NIKE oraz moje ulubione- dmuchane zjeżdżalnie. Zmierzamy dumnym krokiem w stronę znajomych z okolicznych wsi. W tle rozmów słychać jedną z tych tysiąca piosenek, których nikt nie słucha, ale wszyscy znają jej słowa. Kupujemy coś do picia (pod słowem ‘coś’ najczęściej kryje się piwo ze sklepu, bo w budce jest za drogie). Marnujemy w ten sposób kilka godzin. Wreszcie, przychodzi czas na zabawę. Wynajęty jest grajek, który w okolicznej remizie przygrywa tańczącym dzieciom i rozmawiającym dorosłym, później rozmawiającym dzieciom i tańczącym dorosłym, jeszcze później śpiącym dzieciom i śpiącym dorosłym. Kadra techniczna cały czas dba o prawidłowy przebieg imprezy: sprzedaje piwo, wynosi śpiących dorosłych i przebiega parkiet wzdłuż i wszerz z wiadomych, tylko dla osób wtajemniczonych przyczyn. Młodzież, która „już jest dorosła” chowa się gdzieś w kąt i pałaszuje nabyte łakocie: piwo, papierosy, czasem tanie wino, młodzież, która wie że nie jest jeszcze dorosła, najczęściej wypija piwo symbolicznie ukryta i bawi się z nieśpiącymi dorosłymi. Wieczór, albo nawet noc, mija pod znakiem zabawy, nawiązywania nowych znajomości, dawaniu i dostawaniu po mordzie oraz wynoszeniu śpiących dorosłych. Po takim iwencie wieś ożywa na nowo. W sklepie słychać rozmawiające starsze panie, które widziały, choć tam nie były, kto, jak, z kim i dlaczego; wrzeszczących panów, którzy przyszli na klina oraz ludzi w przedziale 16-30 lat rozmawiających teatralnym szeptem która się tam opierała o płot. Nic tylko czekać na następny festyn ;).

2 komentarze:

  1. szara rzeczywistość :) skądś to znam .
    ps. no muszę przyznać,że się nadajesz do tych felietonów ;D ;) pzdr.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. no też coś o tym wiem, chociaż na wsi nigdy nie mieszkałam, ale na paru festynach się bywało xD

    i chyba jednak będę pisała po angielsku ;) to niby uniwersalny język...
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń na zawsze