Płeć. Ostatnio często mnie dotyka, ten temat. Męski toporny telefon, męskie grube papierosy- wszystko takie jest męskie. Samcza agresja i samcze wygibasy w Ibizie. Świetlicki też nie chciał żyć w kraju gdzie „ideałem mężczyzny jest ksiądz albo handlarz”. Włosy na żel, alufelgi. Szeroki zderzak, który mówi „tym samochodem jedzie facet” i piesek z kiwającą główką mówi, że testosteron wylewa się uszami- pewnie dla tego mają brudne. Wyciągając czerwone Marlboro (DR- bez aluzji) i przy każdy otwarciu paczki wyrywa się krzyk- były takie listy w Harrym Potterze- hej laska, patrz jakie pale, mam tak grubego i długiego jak te moje papierosy- czyli jakieś 10cm. Ostrą wódę leją w gardło, ale nie jak Beata by ukoić żal tylko żeby ŻAL robić i nie pić tylko opowiadać ile się wypiło (ŁG- bez aluzji).
Basowy ‘brecht’ razem z wygiętymi nadgarstkami, entuzjastyczny pisk razem z barami rozpiętymi na szerokość korytarza. Na NK zdjęcie z motorem, w opisie „Ave Legia”. Celem życia kilka browców w sobotę wieczorem i obowiązkowo zdjęcie żeby wszyscy widzieli. Nie to, żeby mi to oni jakoś specjalnie zawadzali, wręcz przeciwnie! Kolorują rzeczywistość, dodają jej trochę charyzmy i temat na bloga. I tak bez puenty kończę bo nie wiem jak a nie chce skończyć źle, bo MĘŻCZYZNĘ poznaje się po tym jak kończy.






